dodano: 2011-07-29 16:37:46
Kiedy rząd zaproponował, aby naprawy samochodów odbywały się wyłącznie w autoryzowanych serwisach i przy użyciu oryginalnych części, przez Polskę przelała się fala protestów. Nic dziwnego – ograniczając prawo wolności konkurencji, rząd odbierał pracę tysiącom osób. Tym niemniej producenci samochodów i tak znaleźli sposób, by na swoich klientach dodatkowo zarobić. Kupując nowy samochód, nabywca zobowiązuje się jednocześnie wszystkich napraw i przeglądów dokonywać w autoryzowanym serwisie. Zignorowanie tego – subtelnie rzecz ujmując – zalecenia skutkuje automatyczną utratą gwarancji.
W kwestii poważniejszych napraw silnika sprawa jest absolutnie jasna i w gruncie rzeczy zrozumiała. Przysłowiowe „jaja” zaczynają się, kiedy przychodzi do wymiany żarówki. Oczywiste, że w różnych modelach dotarcie do wnętrza klosza bywa mniej lub bardziej kłopotliwe, nie zaszkodzi zatem sięgnąć po poradę do instrukcji obsługi. O święta naiwności! Jedyna porada, jaką zaoferować nam może instrukcja, brzmi mniej więcej tak: „W celu wymiany żarówki zaleca się udać do autoryzowanego punktu obsługi pojazdu firmy…”. Przyznać trzeba, iż niewiele trzeba, by całkowicie stracić wiarę w siebie i własne umiejętności. Niestety jednak biznes to biznes i mimo iż samodzielna wymiana żarówki wciąż nie skutkuje utratą gwarancji, to zalecenia producenta bynajmniej nie nastrajają optymistycznie. Na czymś jednak trzeba zarabiać.