dodano: 2011-07-29 16:35:36
Jeżeliby się nad tym nieco głębiej zastanowić, okazuje się, że samochody wprost uwielbiają odmawiać posłuszeństwa. Nawet najnowsze modele prosto z salonu mają w zwyczaju się psuć – począwszy od drobiazgów typu przepalona żarówka, a skończywszy na poważnych awariach, które wymagają nawet kilkutygodniowych „odpoczynków” w serwisie. Tymczasem w rzeczywistości wielu problemów można by uniknąć, zakładając jedynie, że reagowałoby się na nie odpowiednio wcześnie. Każdy samochód wyposażony jest w kryształową kulę, do której rozszyfrowania kluczem jest nie mniej magiczna księga, mówiąc zaś konkretniej – deska rozdzielcza, której wszystkie wskaźniki dokładnie opisane są w instrukcji obsługi pojazdu. Oczywiste jest, że Polacy znają się na wszystkim i nie bez powodu mówi się: „dopiero kiedy wszystkie inne sposoby zawiodą, zajrzyj do instrukcji”. Tym niemniej pomarańczowe i czerwone kontrolki wewnątrz samochodu bardzo wiele mówią o jego obecnej kondycji.
Doprawdy nie trzeba wiele czasu, by zorientować się w rozmieszeniu poszczególnych lamp i ich znaczeniu. Obrazując, dobrze jest wiedzieć, kiedy samochód sygnalizuje, że nie wykonał jeszcze standardowego sprawdzenia hamulców po włączeniu silnika, a kiedy – że w układzie hamulcowym faktycznie brakuje płynu. Kiedy niezapięcie pasów przez któregoś z pasażerów, a kiedy awarię napinacza. Mówiąc krótko, nie warto ryzykować – ignorowanie ostrzeżeń, choć często uchodzi na sucho, o ten jeden raz za dużo może okazać się tragiczne w skutkach.