dodano: 2011-07-29 16:36:38
Po polskich drogach co roku porusza się więcej samochodów. Niestety, w parze z zagęszczeniem ruchu nie idą umiejętności kierowców. Co by nie mówić, jeździmy coraz szybciej, ale wcale nie lepiej. I choć polscy kierowcy wciąż nie są najgorsi w Europie (aż dziwne), to o stłuczkę nietrudno. W poważniejszych zdarzeniach sytuacja jest oczywista – kiedy na miejsce docierają karetki, straż pożarna i inne służby, policja automatycznie sporządza protokół zdarzenia, „urzędem” swym poświadczając, iż zdarzenie takie rzeczywiście miało miejsce. Kwestia wiarygodności protokołu wspomniana została nieprzypadkowo, bowiem w przypadku drobnych kolizji, kiedy cierpią „jedynie zderzaki”, część kierowców woli spisać oświadczenie zamiast godzinami czekać na przyjazd policji. I choć sprawca kolizji osobiście podpisuje się pod protokołem, zdarzenie zostaje bardzo dobrze opisane irozrysowane, a szkody często obfotografowane, ubezpieczyciele mają niemiły nawyk kwestionowania poszczególnych punktów oświadczenia, oskarżając kierowców o złą wolę i próby wymuszenia odszkodowania.
Spory takie najczęściej kończą się w sądzie, jednakże batalie przeciw agencjom ubezpieczeniowym często ciągną się latami. Wystarczy sekunda nieuwagi, drobna stłuczka, a problem pozostaje na lata. Po części trudno się dziwić ubezpieczycielom, bowiem przypadki usiłowania wymuszeń zdarzają się zapewne często, jednakże na ich zwalczaniu cierpią przede wszystkim w 100 procentach uczciwi kierowcy. Niestety, do najdrobniejszej nawet stłuczki lepiej teraz wzywać policję.